Podobno jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu.
Zawsze marzyłam o tym, żeby mieć piękną suknię, fryzurę, buty no i oczywiście najwspanialszego Pana Młodego. Może czas zacząć sobie pewne podpunkty listy odhaczać??
Pana Młodego znalazłam, albo to raczej on znalazł mnie i jak na razie to koniec odhaczania i trochę się tym martwię. Dlatego też wiedząc, że zostało mi niewiele ponad 365 dni zabrałam się do przygotowań już pełną parą.
Okazuję się, że ślub i wyprawienie wesela nie jest taka prostą sprawą jak zawsze mi się wydawało.
- "A, zrobi się jakieś wesele, na jakiejś ładnej sali będzie świetna orkiestra, albo jakiś zespół, Pan Młody przyjedzie do mnie do domu pięknym samochodem zabierze mnie do kościoła, przyrzekniemy sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską, a później już tylko zabawa do białego rana. No i oczywiście poprawiny następnego dnia."- ale jakieś pół roku temu usłyszałam we własnej głowie:
- "Hola, hola.! Kochanieńka. To nie takie proste jak myślałaś. Sali, w których można zrobić przyjęcie jest milion, a ty musisz wybrać tylko jedną! No i zespół. Wszystkie grają świetnie na nagraniach studyjnych, a jak jest z graniem na żywo??"
- "Hola, hola.! Kochanieńka. To nie takie proste jak myślałaś. Sali, w których można zrobić przyjęcie jest milion, a ty musisz wybrać tylko jedną! No i zespół. Wszystkie grają świetnie na nagraniach studyjnych, a jak jest z graniem na żywo??"
W ten oto właśnie sposób zaczęły się moje przygody z organizacją.
Zacznę moją opowieść od początku. Nie od samego bo tam jest nudno, ale od momentu, kiedy nasi rodzice stwierdzili, że nie warto zwlekać: ustalmy datę;) I w ten oto sposób w naszym kalendarzu wyskoczyło kilka propozycji, ale żeby nie było nudno to dopiero początek długiej drogi pod górę.
Teraz nadszedł czas na wybór sali. Zaczęliśmy szukać już w Grudniu 2013 r. I przeglądaliśmy wiele propozycji w internecie, ale też odwiedziliśmy sporo miejsc. Nie zapomnieliśmy też o najsłynniejszych miejscach regionu Łódzkiego: Czarnym Stawie, Białym Pałacu i Borynie (chociaż ona akurat nie spełniła naszych oczekiwań pod względem wyglądu zewnętrznego, ale środek- cudeńko!) i wieeeeeeelu innych miejscach. Łącznie zobaczyliśmy około 50 sal, a może więcej. Ostatecznie nasz wybór padł na salę w Zgierzu przy trasie na Piątek, a dokładnie w "Zajeździe u Przemka" w sali Brylantowej. Nie będę wam opisywała jak ona wygląda. Kliknijcie sobie i obejrzyjcie zdjęcia. A teraz do rzeczy. Godzina zero ustalona: 6.06.2015!!
Mamy wybraną i zaklepaną salę, no to teraz czas na orkiestrę. Znowu godziny spędzone prze komputerem przeglądając, przeszukując, przesłuchując i kontaktując się z różnymi kapelami.
Ostatecznie po kolejnych 2 miesiącach wybraliśmy Zgierską kapelę i zaklepaliśmy sobie termin. Uf! Część ciężkiej roboty zrobiona.
W tym momencie jesteśmy na etapie dopracowywania zaproszeń, które będziemy robić własnoręcznie.
Nie pozostało nic innego jak włączyć licznik:
Do godziny Zero pozostało: 367 dni 23 godziny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz