piątek, 6 czerwca 2014

FWB. Kinomanka cz. 3

Dzisiaj stwierdziłam, że mam ochotę na komedie romantyczną. Jako, że nie miałam pomysłu na nic konkretnego zaczęłam przegrzebywać filmweb i znalazłam Friends with benefits, a po naszemu To tylko seks.

W ciągu niecałych dwóch godzin mamy okazję oglądać historię dwojga ludzi (Dylana I Jamie) z problemami emocjonalnymi, którzy spotykają się w dość oficjalnych relacjach. Ona pracuje w rekrutacji, chociaż może to nie jest odpowiednie określenie. Lepiej pasuje Łowca talentów. On do tej pory prowadził genialnie prosperującego bloga w LA. Dostaje propozycje pracy jako dyrektor artystyczny i przeprowadza się do NY gdzie się poznają.

Od razu wiadomo, że nasza parka głównych bohaterów jest bratnimi duszami, ale jak to bywa w komediach romantycznych nie może się skończyć dobrze zanim wszystko się nie popsuje. Nie inaczej było tym razem. Nasze papużki nierozłączki stwierdzają, że nie chcą się plątać w związki emocjonalne dlatego zostają tzw. Friends with benefits.
Wszystko toczyłoby się dalej pięknie i sielankowo, ale Dylan, zabrał Jamie do rodzinnego domu, gdzie mieszkał jego ojciec (z Alzheimerem), siostra Dyana razem z synem (który bawił się w magika i niestety sztuczki mu nie bardzo wychodziły). Wszystko zniszczyło kilka pochopnie wypowiedzianych słów.

W tym momencie następują rozterki bohaterów jak na komedie romantyczną przystało, a następnie nasza piękna parka godzi się ze sobą i są razem.

Nie piszę po nic o tym filmie. Jest to jak zawsze oklepany schemat komedii romantycznych i nic tak na prawdę nie jest w stanie nas zaskoczyć. Jednak w tym filmie urzekły mnie dwie z ostatnich scen. A dokładnie rzecz ujmując to ta kiedy ojciec Dylana przyjeżdża do niego do NY. To co powiedział Dylanowi w restauracji i to, że jedli lunch bez spodni. Druga sceną była rozmowa Jamie z jej mamą.
Dla mnie było pokazane, że rodzice, chociaż są już starzy i schorowani, albo nie najlepiej wyszło im w życiu to dzięki bagażowi swoich doświadczeń potrafią dobrze nam doradzić. Właśnie to urzekło mnie najbardziej.

Jak dla mnie 7/10. I polecam jako lekki i nie wymagający myślenia film na wieczór, albo kiedy tam chcecie.

Obsada:

Jamie - Mila Kunis
Lorna (matka Jamie) - Patricia Clarkson
Annie (siostra Dylana) - Jenna Elfman
Ojciec Dylana - Richard Jenkins
Tommy (przyjaciel gej) - Woody Harrelson
Reżyseria: Will Gluck
Scenariusz: Keith Marryman, David A. Newman i Will Gluck
Premiera: 22 lipca 2011 (świat)
23 września 2011 (Polska)


środa, 4 czerwca 2014

Walter. Kinomanka cz. 2

Dzisiaj na tapetę wrzucimy film z 2013 roku reżyserii Bena Stillera, a dokładnie chodzi mi o The Secret Life of Walter Mitty czyli po prostu: Sekretne życie Waltera Mitty.

Zabierałam się do niego jak pies do jeża, aż wczoraj usłyszałam od brata, że oglądał świetny film. Z tym, że nie potrafił mi powiedzieć jaki ma tytuł i jedyne co usłyszałam to to, że gra w nim ten fajny ziomek i jeździ po świecie żeby zdobyć zdjęcie... I bądź tu człowieku mądry i się domyśl. Dla osoby, która nie widziała zwiastuna i nie kojarzy żadnego opisu to jest to nie do rozgryzienia, ale jak opowiedział mi jak wyglądał plakat to od razu wszystko zmieniło postać rzeczy i już wiedziałam co to za film.

No i zabrałam się za oglądanie.

Produkcja jest przeciętnej długość bo około 1 h 50 min, ale ja nie wiedziałam kiedy mi to zleciało.
Film opowiada historię pewnego Waltera, niczym się nie wyróżniającego pracownika ogromnego czasopisma, nudziarza, który nie był nigdzie dalej niż w sąsiednim Stanie, marzyciela, uciekającego w swoje fantazje tyle razy ile tylko może. W firmie zajmuje się wywoływaniem negatywów. Jeden z nich, zapowiedziany jako kwintesencja pisma zaginął i chcąc chronić karierę swoją i kumpla z działu Walter wyrusza na poszukiwania nieuchwytnego jak dotąd fotografa. Przemierza wiele kilometrów mając przeróżne przygody, aż w końcu zrezygnowany wraca do domu. Jak nie łatwo się domyśleć to nie jest koniec jego przygód. Ostatecznie dostarcza zaginiony negatyw do firmy, w której i tak już nie pracuje i kilka dni później świeży numer pisma ukazuje się w kioskach i to jest dopiero zaskoczenie co jest na okładce.

Jeżeli mam go oceniać to daje mu spokojnie 8,5/10.
Mimo określenia, ze jest do dramat, komedia i Fantasy w jednym to oglądało mi się go bardzo przyjemnie. Nie sądziłam, że może mnie zainteresować taka mieszanka gatunków, a jednak.


Dlatego też serdecznie wam polecam tę produkcję.


Obsada:
Walter Mitty - Ben Stiller
Cheryl Melhoff - Kristen Wiig
Sean O'Connell - Sean Penn
Edna Mitty (matka Waltera) - Shirley MacLaine
Odessa Mitty (siostra Waltera) - Kathryn Hahn
Reżyseria: Ben Stiller
Scenariusz: Steve Conrad
Premiera światowa 5 Października 2013
Premiera w Polsce: 17 Styczna 2014 (jak zawsze z opóźnieniem)

Do napisania w kolejnej kinomance ;)

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Odliczanie powoli czas zacząć

Ślub.
Podobno jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu.
Zawsze marzyłam o tym, żeby mieć piękną suknię, fryzurę, buty no i oczywiście najwspanialszego Pana Młodego. Może czas zacząć sobie pewne podpunkty listy odhaczać??
Pana Młodego znalazłam, albo to raczej on znalazł mnie i jak na razie to koniec odhaczania i trochę się tym martwię. Dlatego też wiedząc, że zostało mi niewiele ponad 365 dni zabrałam się do przygotowań już pełną parą. 
Okazuję się, że ślub i wyprawienie wesela nie jest taka prostą sprawą jak zawsze mi się wydawało. 
- "A, zrobi się jakieś wesele, na jakiejś ładnej sali będzie świetna orkiestra, albo jakiś zespół, Pan Młody przyjedzie do mnie do domu pięknym samochodem zabierze mnie do kościoła, przyrzekniemy sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską, a później już tylko zabawa do białego rana. No i oczywiście poprawiny następnego dnia."- ale jakieś pół roku temu usłyszałam we własnej głowie:
- "Hola, hola.! Kochanieńka. To nie takie proste jak myślałaś. Sali, w których można zrobić przyjęcie jest milion, a ty musisz wybrać tylko jedną! No i zespół. Wszystkie grają świetnie na nagraniach studyjnych, a jak jest z graniem na żywo??"
W ten oto właśnie sposób zaczęły się moje przygody z organizacją.

Zacznę moją opowieść od początku. Nie od samego bo tam jest nudno, ale od momentu, kiedy nasi rodzice stwierdzili, że nie warto zwlekać: ustalmy datę;) I w ten oto sposób w naszym kalendarzu wyskoczyło kilka propozycji, ale żeby nie było nudno to dopiero początek długiej drogi pod górę.
Teraz nadszedł czas na wybór sali. Zaczęliśmy szukać już w Grudniu 2013 r. I przeglądaliśmy wiele propozycji w internecie, ale też odwiedziliśmy sporo miejsc. Nie zapomnieliśmy też o najsłynniejszych miejscach regionu Łódzkiego: Czarnym Stawie, Białym Pałacu i Borynie (chociaż ona akurat nie spełniła naszych oczekiwań pod względem wyglądu zewnętrznego, ale środek- cudeńko!) i wieeeeeeelu innych miejscach. Łącznie zobaczyliśmy około 50 sal, a może więcej. Ostatecznie nasz wybór padł na salę w Zgierzu przy trasie na Piątek, a dokładnie w "Zajeździe u Przemka" w sali Brylantowej. Nie będę wam opisywała jak ona wygląda. Kliknijcie sobie i obejrzyjcie zdjęcia. A teraz do rzeczy. Godzina zero ustalona: 6.06.2015!!
Mamy wybraną i zaklepaną salę, no to teraz czas na orkiestrę. Znowu godziny spędzone prze komputerem przeglądając, przeszukując, przesłuchując i kontaktując się z różnymi kapelami.
Ostatecznie po kolejnych 2 miesiącach wybraliśmy Zgierską kapelę i zaklepaliśmy sobie termin. Uf! Część ciężkiej roboty zrobiona.
W tym momencie jesteśmy na etapie dopracowywania zaproszeń, które będziemy robić własnoręcznie.


Nie pozostało nic innego jak włączyć licznik:

Do godziny Zero pozostało: 367 dni 23 godziny