niedziela, 10 sierpnia 2014

Wybrańcy miesiąca #lipiec '14

Witajcie. Stwierdziłam, że warto zacząć nową serie postów, w której będę co nieco opisywać moich miesięcznych wybrańców. Wymyśliłam sobie, ze warto wymyślić kilka kategorii, na temat których co miesiąc będę się rozpisywała. No i oto co wybrałam:
1. Film/Serial/Program TV
2. Książka/Gazeta
3. Kosmetyk (pielęgnacja)
4. Kosmetyk (kolorówka)
5. Aplikacja
6. Gra
7. Jedzenie
8. Napój
9. Rzecz (tak ogólnie)
10. Miejsce
11. Muzyka

Dlatego sądzę, że warto rozpocząć moich wybrańców lipcowych

1. Film
 Wybierając go trochę nagięłam zasady (już na samym początku). Film miał swoją premierę 25 lipca w Polsce i to dlatego go wybrałam, ale ja niestety obejrzałam go 4 sierpnia, ale nie mogłam się powstrzymać.
Fil, o którym myślę to Szef .
Bezbłędny, śmieszny, mądry, pouczający i wzruszający jednocześnie. Dwie godziny, które spędziłam w kinie, i w ciągu których ANI RAZU nie byłam w toalecie to były moje najlepiej spędzone godziny w lipcu.
Na tym filmie po prostu nie da się nie śmiać, a co najważniejsze film jest idealnie dopracowany. Wszystko składa się w spójną całość i dobrzy obserwatorzy na pewno nie ominą żadnego zabawnego szczegółu.
Jak dla mnie rewelacja.
Film oceniam na 9/10.

2. Książka/Gazeta
W tym miesiącu muszę wybrać gazetę, ponieważ książka, która przeczytałam mnie bardzo rozczarowała.
Gazeta zatem to Focus Historia Extra. Cała gazeta poświęcona jest gangsterom, ale nie byle jakim tylko tym, z czasów Ala Capone. Bardzo ciekawe artykuły. Wciągnęłam je wszystkie nosem. Serdecznie wam polecam.

3. Kosmetyk (pielęgnacja) 
Lipcowe pierwsze miejsce zdobywa... MYDŁO, a dokładniej naturalny żel do mycia rąk
Mydełko firmy Yves Rocher z serii z owsem. Ma przepiękny zapach i jak na żel to ma mało żelową konsystencję, bardziej jak mydło. Jest przyjemny i delikatny. Co mnie cieszy jego zapach utrzymuje się na dłoniach przez dłuższy czas.

4. Kosmetyk (kolorówka)
Tę kategorię wygrała moja paleta cieni, którą kiedyś dawno zakupiłam na allegro za jakieś 30 zł. Cieni jest w niej aż 120 i ponad połowy z nich ani razu nie użyłam :)
Cienie nie są wybitnej jakości, bo czego można się spodziewać, po takiej cenie, ale malują. Są ładnie napigmentowane i kolor, który mam w opakowaniu pojawia się na mojej powiece. Z trwałościa bywa różnie, ale za zwyczaj trzymają się długo, nie rozmazują się, nie obsypują. Mogę je uznać za udnay zakup i będę z nich jeszcze długo korzystać.

5. Aplikacja
W tym miesiącu bez żadnych pytań wygrywają u mnie 2 aplikacje. Są obie na piewrwszym miejscu więc ciężko mi wybrać.
Pierwsza z nich to gra stworzona na podstawie filmu Jak wytresować smoka 2. Dragons. Rise of Berk.
Gierka polega na tym, że poszukujesz smoków, trenujesz je i "wykorzystujesz" do zbierania drewna i ryb.

Druga aplikacja to SnapChat. Mam nadzieję, że nie trzeba jej mocno przedstawiać. Jeżeli ktoś jednak nie wiem co to i do czego to służy ona do przesyłania znajomym zdjęć, które mogą być wyświetlane tylko przez max 10s i znikają w eterze. Taie przekazywanie sobie informacji poprzez zdjęcia :)

6. Gra
 Zdecydowanie wygrywa Lego Harry Potter lata 1-4. Sympatyczna, nie trudna gra. Ja akurat gram w nią na PC. Mimo, że wydaje się prosta to jest bardzo skomplikowana za razem, ale miło sie traci przy niej czas.

7. Jedzenie
 Jako, że jeden lipcowy tydzień spędziłam w szpitalu to moim wybrańcem będą posiłki szpitalne.
Nie będę się rozpisywała na ten temat bo odeślę was tylko TUTAJ. Nic dodać nic ująć

8. Napój
Sok porzeczkowy i woda gazowana...<3

9. Rzecz
Tutaj konkurencję wygrały moje okulary przeciwsłoneczne. Nie rozstaje się z nimi chyba, że idę spać.

10. Miejsce
Park w Arkadii niedaleko Nieborowa. Kierunek od Łodzi Łowicz.
Miałam tam sesję zdjęciową i bardzo mi się spodobało to miejsce.

11. Muzyka
Połączona z filmem, ponieważ jest to soundtrack z filmu Szef 
Tutaj podlinkowuję wam playlistę na YT z tym cudem. Takie Kubańskie, wakacyjne klimaty.

To na tyle by było jeżeli chodzi o ten miesiąc. Dzięki za przeczytanie i do napisania.

Jeżeli chcecie się podzielić swoimi wybrańcami lipca zapraszam do komentowania. 

piątek, 6 czerwca 2014

FWB. Kinomanka cz. 3

Dzisiaj stwierdziłam, że mam ochotę na komedie romantyczną. Jako, że nie miałam pomysłu na nic konkretnego zaczęłam przegrzebywać filmweb i znalazłam Friends with benefits, a po naszemu To tylko seks.

W ciągu niecałych dwóch godzin mamy okazję oglądać historię dwojga ludzi (Dylana I Jamie) z problemami emocjonalnymi, którzy spotykają się w dość oficjalnych relacjach. Ona pracuje w rekrutacji, chociaż może to nie jest odpowiednie określenie. Lepiej pasuje Łowca talentów. On do tej pory prowadził genialnie prosperującego bloga w LA. Dostaje propozycje pracy jako dyrektor artystyczny i przeprowadza się do NY gdzie się poznają.

Od razu wiadomo, że nasza parka głównych bohaterów jest bratnimi duszami, ale jak to bywa w komediach romantycznych nie może się skończyć dobrze zanim wszystko się nie popsuje. Nie inaczej było tym razem. Nasze papużki nierozłączki stwierdzają, że nie chcą się plątać w związki emocjonalne dlatego zostają tzw. Friends with benefits.
Wszystko toczyłoby się dalej pięknie i sielankowo, ale Dylan, zabrał Jamie do rodzinnego domu, gdzie mieszkał jego ojciec (z Alzheimerem), siostra Dyana razem z synem (który bawił się w magika i niestety sztuczki mu nie bardzo wychodziły). Wszystko zniszczyło kilka pochopnie wypowiedzianych słów.

W tym momencie następują rozterki bohaterów jak na komedie romantyczną przystało, a następnie nasza piękna parka godzi się ze sobą i są razem.

Nie piszę po nic o tym filmie. Jest to jak zawsze oklepany schemat komedii romantycznych i nic tak na prawdę nie jest w stanie nas zaskoczyć. Jednak w tym filmie urzekły mnie dwie z ostatnich scen. A dokładnie rzecz ujmując to ta kiedy ojciec Dylana przyjeżdża do niego do NY. To co powiedział Dylanowi w restauracji i to, że jedli lunch bez spodni. Druga sceną była rozmowa Jamie z jej mamą.
Dla mnie było pokazane, że rodzice, chociaż są już starzy i schorowani, albo nie najlepiej wyszło im w życiu to dzięki bagażowi swoich doświadczeń potrafią dobrze nam doradzić. Właśnie to urzekło mnie najbardziej.

Jak dla mnie 7/10. I polecam jako lekki i nie wymagający myślenia film na wieczór, albo kiedy tam chcecie.

Obsada:

Jamie - Mila Kunis
Lorna (matka Jamie) - Patricia Clarkson
Annie (siostra Dylana) - Jenna Elfman
Ojciec Dylana - Richard Jenkins
Tommy (przyjaciel gej) - Woody Harrelson
Reżyseria: Will Gluck
Scenariusz: Keith Marryman, David A. Newman i Will Gluck
Premiera: 22 lipca 2011 (świat)
23 września 2011 (Polska)


środa, 4 czerwca 2014

Walter. Kinomanka cz. 2

Dzisiaj na tapetę wrzucimy film z 2013 roku reżyserii Bena Stillera, a dokładnie chodzi mi o The Secret Life of Walter Mitty czyli po prostu: Sekretne życie Waltera Mitty.

Zabierałam się do niego jak pies do jeża, aż wczoraj usłyszałam od brata, że oglądał świetny film. Z tym, że nie potrafił mi powiedzieć jaki ma tytuł i jedyne co usłyszałam to to, że gra w nim ten fajny ziomek i jeździ po świecie żeby zdobyć zdjęcie... I bądź tu człowieku mądry i się domyśl. Dla osoby, która nie widziała zwiastuna i nie kojarzy żadnego opisu to jest to nie do rozgryzienia, ale jak opowiedział mi jak wyglądał plakat to od razu wszystko zmieniło postać rzeczy i już wiedziałam co to za film.

No i zabrałam się za oglądanie.

Produkcja jest przeciętnej długość bo około 1 h 50 min, ale ja nie wiedziałam kiedy mi to zleciało.
Film opowiada historię pewnego Waltera, niczym się nie wyróżniającego pracownika ogromnego czasopisma, nudziarza, który nie był nigdzie dalej niż w sąsiednim Stanie, marzyciela, uciekającego w swoje fantazje tyle razy ile tylko może. W firmie zajmuje się wywoływaniem negatywów. Jeden z nich, zapowiedziany jako kwintesencja pisma zaginął i chcąc chronić karierę swoją i kumpla z działu Walter wyrusza na poszukiwania nieuchwytnego jak dotąd fotografa. Przemierza wiele kilometrów mając przeróżne przygody, aż w końcu zrezygnowany wraca do domu. Jak nie łatwo się domyśleć to nie jest koniec jego przygód. Ostatecznie dostarcza zaginiony negatyw do firmy, w której i tak już nie pracuje i kilka dni później świeży numer pisma ukazuje się w kioskach i to jest dopiero zaskoczenie co jest na okładce.

Jeżeli mam go oceniać to daje mu spokojnie 8,5/10.
Mimo określenia, ze jest do dramat, komedia i Fantasy w jednym to oglądało mi się go bardzo przyjemnie. Nie sądziłam, że może mnie zainteresować taka mieszanka gatunków, a jednak.


Dlatego też serdecznie wam polecam tę produkcję.


Obsada:
Walter Mitty - Ben Stiller
Cheryl Melhoff - Kristen Wiig
Sean O'Connell - Sean Penn
Edna Mitty (matka Waltera) - Shirley MacLaine
Odessa Mitty (siostra Waltera) - Kathryn Hahn
Reżyseria: Ben Stiller
Scenariusz: Steve Conrad
Premiera światowa 5 Października 2013
Premiera w Polsce: 17 Styczna 2014 (jak zawsze z opóźnieniem)

Do napisania w kolejnej kinomance ;)

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Odliczanie powoli czas zacząć

Ślub.
Podobno jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu.
Zawsze marzyłam o tym, żeby mieć piękną suknię, fryzurę, buty no i oczywiście najwspanialszego Pana Młodego. Może czas zacząć sobie pewne podpunkty listy odhaczać??
Pana Młodego znalazłam, albo to raczej on znalazł mnie i jak na razie to koniec odhaczania i trochę się tym martwię. Dlatego też wiedząc, że zostało mi niewiele ponad 365 dni zabrałam się do przygotowań już pełną parą. 
Okazuję się, że ślub i wyprawienie wesela nie jest taka prostą sprawą jak zawsze mi się wydawało. 
- "A, zrobi się jakieś wesele, na jakiejś ładnej sali będzie świetna orkiestra, albo jakiś zespół, Pan Młody przyjedzie do mnie do domu pięknym samochodem zabierze mnie do kościoła, przyrzekniemy sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską, a później już tylko zabawa do białego rana. No i oczywiście poprawiny następnego dnia."- ale jakieś pół roku temu usłyszałam we własnej głowie:
- "Hola, hola.! Kochanieńka. To nie takie proste jak myślałaś. Sali, w których można zrobić przyjęcie jest milion, a ty musisz wybrać tylko jedną! No i zespół. Wszystkie grają świetnie na nagraniach studyjnych, a jak jest z graniem na żywo??"
W ten oto właśnie sposób zaczęły się moje przygody z organizacją.

Zacznę moją opowieść od początku. Nie od samego bo tam jest nudno, ale od momentu, kiedy nasi rodzice stwierdzili, że nie warto zwlekać: ustalmy datę;) I w ten oto sposób w naszym kalendarzu wyskoczyło kilka propozycji, ale żeby nie było nudno to dopiero początek długiej drogi pod górę.
Teraz nadszedł czas na wybór sali. Zaczęliśmy szukać już w Grudniu 2013 r. I przeglądaliśmy wiele propozycji w internecie, ale też odwiedziliśmy sporo miejsc. Nie zapomnieliśmy też o najsłynniejszych miejscach regionu Łódzkiego: Czarnym Stawie, Białym Pałacu i Borynie (chociaż ona akurat nie spełniła naszych oczekiwań pod względem wyglądu zewnętrznego, ale środek- cudeńko!) i wieeeeeeelu innych miejscach. Łącznie zobaczyliśmy około 50 sal, a może więcej. Ostatecznie nasz wybór padł na salę w Zgierzu przy trasie na Piątek, a dokładnie w "Zajeździe u Przemka" w sali Brylantowej. Nie będę wam opisywała jak ona wygląda. Kliknijcie sobie i obejrzyjcie zdjęcia. A teraz do rzeczy. Godzina zero ustalona: 6.06.2015!!
Mamy wybraną i zaklepaną salę, no to teraz czas na orkiestrę. Znowu godziny spędzone prze komputerem przeglądając, przeszukując, przesłuchując i kontaktując się z różnymi kapelami.
Ostatecznie po kolejnych 2 miesiącach wybraliśmy Zgierską kapelę i zaklepaliśmy sobie termin. Uf! Część ciężkiej roboty zrobiona.
W tym momencie jesteśmy na etapie dopracowywania zaproszeń, które będziemy robić własnoręcznie.


Nie pozostało nic innego jak włączyć licznik:

Do godziny Zero pozostało: 367 dni 23 godziny

piątek, 2 maja 2014

Kapitan. Kinomanka cz.1

Dzisiaj na tapetę wrzucę prawie najnowszy film Marvel Studios, a mianowicie Kapitana Amerykę.

W 2011 r. miała premierę pierwsza część tego filmu i nosiła tytuł Kapitan Ameryka: Pierwsze Starcie (oryginalny tytuł to (Captain America: The First Avenger. Kocham Polskie tłumaczenie...).
Druga część o podobnym tytule ( z tym, że lepiej przetłumaczonym) miała premierę nie dawniej jak 21.03.2014. Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz (tytuł oryginalny: Captain America: The Winter Soldier).



Osobiście uważam, że Marvel Studios wykonało kawał dobrej roboty współpracując z aktorami.
Chris Evans na prawdę dobrze wczuł się w odgrywaną rolę i film ogląda się dzięki temu bardzo przyjemnie.
W każdą z części wplecione są elementy humorystyczne przeplatane ironią no i oczywiście sceny akcji, kiedy to Kapitan Ameryka popisuje się swoją niebanalna muskulaturą oraz umiejętnościami walki oraz rzucaniem tarczą.

Nie można też zapomnieć o Scarlett Johansson, której zawdzięczamy sporo ciekawych scen akcji no i oczywiście sam jej wygląd, bo nie da się zaprzeczyć, że brzydka to ona nie bardzo jest.:)



Nie można także zapomnieć o pozostałych hollywoodzkich gwiazdach takich jak: Samuel L. Jackson, Robert Redford, Sebastian Stan, Anthony Mackie oraz o Cobie Smulders ( znanej głównie jako odtwórczynie roli Robin Scherbatsky w How I met your mother).



Obejrzałam film w 3D. Niestety nie udało mi sie załapać na IMAX, ponieważ nie odpowiadały mi godziny. Na szczęście moja praca pozwala mi na takie, a nie inne przywileje i widziałam końcówkę tego filmu kilka razy w technologii IMAX. Szczerze powiem, że na prawdę jak ktoś nie widział to niech jeszcze załapie ostatnie seanse w kinie bo na prawdę warto:)


PS. Nie zapomnijcie, że Marvel Studio lubi robić dodatki po napisach. ;)



środa, 19 marca 2014

SeriaLOVE trupy Serialomanka cz.1

Nikt nie jest mi w stanie powiedzieć, że nie ogląda seriali. Wszyscy to robią. Jak nie mniej głupie to te bardziej. Ja (przyznaję się) oglądam duuuużo seriali, na mojej nieszczęście, ale to lubię i to bardzo.
Chciałabym przedstawić wam, pewnie już wszystkim znane seriale z mojego punktu widzenia. Co o nich sądzę, czy mnie wciągają itp. Zapraszam do mojego pierwszego na ten temat wywodu;)


Na pierwszy ogień idzie wszystkim dobrze znane The Walking Dead.
Jak wiadomo, albo też nie wiadomo. Jest to serial inspirowany komiksem Roberta Kirkman'a. Czemu tylko inspirowany, bo niestety tylko ogół fabuły serialu jest zgodny z komiksem. 
Serial miał swoją premierę w 2010 roku i aktualnie można oglądać końcówkę czwartego sezonu.


Kiedy pierwszy raz usłyszałam o tym serialu to zakończył się właśnie jego 2 sezon więc miałam co nadrabiać i niestety nie zajęło mi to zbyt długo, bo później ze zniecierpliwieniem musiałam czekać na kolejne odcinki. 
Zawsze mam ten sam dylemat, ponieważ jak oglądam bieżący odcinek to mnie trochę nudzi ich nieustanne gadanie o bzdurach bo nagle wszyscy maja problemy egzystencjalne i nielwie możemy zobaczyć wspaniałego dzieła jakim są nasze tytułowe żywe trupy. Zdarzyły im się odcinki, że zombie dało się zobaczyć tylko w tle co jest niezmiernie denerwujące, ale wszystkie winy odkupują odcinki, w których coś się dzieje.


Piszę to pod natchnieniem ostatniego odcinka, który dosłownie przed chwila skończyłam oglądać. Najbardziej lubię z tej produkcji to, że wszystko wygląda jakby miało być dobrze i nagle BUM! Dzieję się coś co wszystko niszczy i przestaje być dobrze. Właśnie to w tym najbardziej lubię.


A może teraz kilka rzeczy, które mnie niewybaczalnie denerwują.
Pierwsza i najważniejsza! Sposób wychodzenia odcinków.
Rozumiem sezon zaczyna się w październiku to dlaczego kończy się w połowie sezonu w grudniu i znowu zaczyna w lutym. To nie znośne bo wydłuża to czas oczekiwania co mnie złości. Jakby nie mogli wypuszczać dwóch sezonów w ciągu roku. w październiku i czerwcu tak jak robi to HBO. No, ale kto zrozumie politykę telewizji.
Druga to tak jak wspomniałam pogadanki bohaterów, ale łączy się z tym bezpośrednio to, ze niektórzy bohaterowie mają bardzo ciężkie charaktery i ja nie jestem ich w ogóle zrozumieć. Weźmy chociaż na przykład Rick'a. Najpierw chce rządzić, później mu się jednak odechciewa jak już są w więzieniu i tak plącze się sam z sobą, że nie wie co ze sobą zrobić. Później ma jeszcze zwidy, a na koniec sądzi, że jego syn nadal jest małym dzieckiem i nie potrafi sobie poradzić. Zresztą on też jest życiową pokraką bo opiekę nad swoją córką zostawia dziewczynie, a sam ma to w nosie.
Trzecia sprawa, nawiązująca niestety do poprzedniego tematu to to co się dzieje. Jestem zaszokowana 4 sezonem i nie mogę doczekać się niedzieli jak tylko będzie możliwość zobaczenia kolejnego odcinka. Logika niektórych mnie zadziwia i nie będę robiła tutaj spoilerów bo nie o to chodzi, zastanawiam się dlaczego bohaterowie nie rozwiązywali pewnych problemów kiedy był na to czas tyko teraz się ocknęli jak nagle stało się coś większego. Jak to mawiają "mądry Polak po szkodzie", ale los chciał, że wszystkie apokalipsy spadają na USA, a nie na Polskę.

Sądzę, że my Polacy dalibyśmy sobie radę o wiele lepiej (ale tylko niektórzy z nas).







Moje pytanie do was. Którą postać lubicie najbardziej, a która was najbardziej denerwuje??




















środa, 12 marca 2014

Polska mowa być gumowa...

Tak strasznie drażniące jest włanczanie i wyłanczanie, albo wracanie z powrotem ...
Nie wiem jak innych, ale mnie to poniekąd boli jak słyszę takie okropne błędy w naszej wymowie. Wiem, nie jestem żadnym profesorem w tym temacie, ani nie mam wykształcenia, ani nawet nie studiuję kierunku kształcącego w tym temacie, ale jestem Polakiem i przez pewien czas mojego życia chodziłam na zajęcia z języka polskiego, chociażby w podstawówce i pewne informacje w mojej głowie pozostały.
Jakiś czas temu, dzięki mojemu nałogowi (nie bójcie się, nie jest bardzo źle, jestem tylko uzależniona YouTube) odnalazłam pewien program prowadzony przez dziewczynę, która nie boi się Słownika Poprawnej Polszczyzny i sięga po niego często. Jak dla mnie mówi o naszym języku tak ciekawie, że czekam niespokojnie przez cały tydzień, aż do czwartku, żeby tylko obejrzeć kolejny odcinek.

Pozostawiam wam samym do oceny jej pogadanki i kilka z nich wam podlinkowuje;)


Na początek mój ulubieniec, którego do tej pory nic nie przebiło.




I odnośnie naszych internetowych przyzwyczajeń:)
Do przeczytania w następnym poście w piątek o 15.00

poniedziałek, 10 marca 2014

Na początek

Podejść do założenia bloga kilka z mojej strony było i tego nie ukrywam. Wszystkie (no może prawie wszystkie) zakończyły się na kilku wpisach. Ale to juz nie ważne. To już przeszłość. Dzisiaj postanowiłam założyć porządnego bloga. Takiego "że hej". 
Długo zastanawiałam się o czym będę pisała i chyba nie wymyśliłam konkretnego tematu. Zawsze mam z tym problem. Wpadłam na kila ciekawych pomysłów odnośnie postów i na pewno się niebawem one ukarzą i mam nadzieję, że zdobędą one wasze zainteresowanie.

Buziaczki i do zobaczenia niebawem w kolejnym wpisie;)

D.